Nóż między wersami
Nawigacja
Nóż między wersami
Opowiadania
Wiersze
Artykuły
Inne
Foto - video
O mnie
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Ześnielica

Wytwarzyłem sobie z próżnych myśli Ciebie
nie widząc podobnej na ziemi ni w niebie
zabarwiając anieliste niebieskością oczy
i czekając aż sen mój się w końcu przeproroczy
Z ogonów komety warkocze Ci splatałem
I palce z cielistości wieczorem zdziewczynniałem
I tak śniąc każdej nocy, bezczelnie i otwarcie
z marami zazdrosnymi bijąc się zażarcie
po łąkach sennych wciąż samotnie wędrowałem
i wszystko, co tam trwało ze trwania okradałem
wyzułem z pół istnienia rdest, trawę i bylicę
I tak ranka któregoś zwyśniłem Ześnielicę!

Jej postać się zgrabniła, istniejąc coraz śmielej
ująwszy w dłonie życie, zalśnione w smukłym ciele
prężyła wzrok jak sokół, źrenice słoneczniając
fakturą drzewnych mebli się kraśnie upajając
Nuciła, zatańczywszy, melodie bezimienne
tańczyła, zanuciwszy, upojnością brzemiennie
Skrzył się popod dniami głód jej znaturzenia
trącała duszy kantem niebyłe zochocenia
Dziwiła się wszystkiemu, że słońce promienieje
że pierś jej drży w rytm kroków i że ona - istnieje
I tyle było zręcznej radości w tej dziwocie
że aż się zachłysnąłem tym z nią w istnienia splocie

Lecz z czasem wyspryciawszy, zadomowiona w bycie
mych spojrzeń unikała, przez okno patrząc skrycie
I mówi: "Gdzież me oczy by mogły nie zaistnieć?
A piersi zokrąglone w niebycie nienawistnieć?
Jak mógłbyś, przecząc światu, mnie utkać z myśli swoich
gdym przekroczyła dawno granice marzeń Twoich?
Nie mogąc snów pochwycić, zwierzyłeś próżnej złudzie
A ja Ci mówię teraz, nie wstają z pragnień ludzie!"
I w końcu, gdy się zmrocze z dniem zapoznawało
uciekła Ześnielica, wyśnione wziąwszy ciało
i śmiechem najperlistszym mię użaliwszy z dala
samotnie poszła, gdzie ją, rzuciła losu fala

I chociaż czując, że mi wtem życie zaśniedziało
łapczywie chłonę wieści o tym, co ją spotkało
Wiem, że nie za daleko ją przygoda zagnała
pod mym domem przystaje, czasem wyswobodziała
Choć może to wyśniwam, to tak mi się wydaje
że czasem okiem mrugnie, że czasem pokraśnieje
się na mój widok, jakby śniła o mnie skrycie
po drodze rozpatrując smak moich warg o świcie
i ku mnie swoje dłonie, słodkością poręczniejsze
wyciągnie, wtem jej zadrżą usta najczerwieńsze
i nim się jeszcze ze snu wstydnego przebudzi
i nim ją dnia rutyna do reszty ostudzi
czy moja jest ze wszystkich najcieplejsza pieszczota
zamyśli się przez chwilę, nim minie jej ochota

I teraz zastanawiam się w noc bezśnieliczną
kto kogo stworzył, czy to ja dziewczynę śliczną
czy ona mnie utkała z barwnych swych wysnużeń
rzuciwszy w toń głęboczną trwożnych nią odurzeń?
I kto pod słońca pieczą tu prawdziwie istnieje
a kto, nie żyjąc wcale, w nieżyciu cudaczeje?
A, jeśliśmy oboje wzajemnych myśli tworem
zdumiawszy się rzęsiście w oświecenia porę
czy znając niemożliwość w nicości zmarniejemy
czy ukochawszy siebie, wbrew światu zistniejemy?
A może, radościejąc miłością obosieczną
zwyśnimy i dla siebie pełnię szczęścia wieczną?
Komentarze
Justie dnia październik 25 2014 21:13:48
Nie przepadam za taką formą poezji, ale czyta się wspaniale! Nie chcę mieszać się w prywatność autora, ale czuć tu autentyczność, jaką można wynieść tylko z doświadczenia...
Kabaczkiwsosiewlasnym dnia październik 26 2014 01:35:09
Taki leśmianowski, przyjemny, rytmiczny! Można mówić, że naśladowanie z Leśmiana, ale nie do końca! Zachwycił mnie strasznie, ujął, nic więcej, bo zasłodzę za bardzo... Po prostu ześnieliczny!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashiontrends.icu | frmode.eu